Paryż

Polskie biuro w  Paryżu wspólnie z przewodnikami, historykami i innymi kochajacymi to miasto przygotowalo audioguide- City Sightseeing Paris.

To jedna z lepszych form zapoznania się z miastem, jego strukturą i architekturą. Francuska stolica bogactwem swojej kultury, sztuki i krajobrazu zachwyca wszystkich. Zarówno widok z balkonu wieży Eiffel'a jak i krajobraz z mostów Sekwany, Pól Elizejskich czy Łuku Triumfalnego urzeka turystów. Z każdej perspektywy miasto porywa i zachwyca dlatego zapraszamy do naszych samochodów na objazd Paryża. Doświadczeni kierowcy i miejscowi przewodnicy, czy też urządzenia audio guide, zapewnią niezapomniane chwile w trakcie podróży City Sightseeing Paryż.

PANORAMA PARYŻA
Paryż… Samo brzmienie tego słowa, sam dźwięk nazwy tego miasta wprowadza nas w atmosferę lekkiego podniecenia. Nic dziwnego, jeśli trzeba zwiedzić cokolwiek na świecie, jeśli chce się doznać mocnych wrażeń, jeśli warto zobaczyć choćby jedno, jedyne wyjątkowe miejsce na kuli ziemskiej – powinien to być właśnie Paryż. Tu można obejrzeć najpiękniejsze zabytki, zwiedzić Luwr, który jest jednym z najbogatszych w eksponaty muzeum na świecie, tu można podziwiać różnorodność architektury i nastrojów w kolejnych, tak bardzo zróżnicowanych dzielnicach paryskich, albo zobaczyć któryś ze znanych na całym świecie spektakli kabaretów „Moulin Rouge”( Mulę Ruż,) „Lido” czy „Crazy Horse” tu wreszcie można po prostu nic nie zwiedzać, a tylko napawać się niepowtarzalną atmosferą tego miasta.
DZIELNICE  PARYSKIE
Paris – ville lumiere (Pari will lumier). Paryż - miasto światła,  jest w istocie jak klejnot, jak brylant, świeci się i mruga masą neonów, tysiącami lampeczek, milionami światełek… Sama migocząca wieża Eiffel’a (Ajfla) warta jest wycieczki do Paryża, tak wielki jest efekt tego cudu architektury, istniejącego od przeszło stu lat, który stał się prawdziwym symbolem Paryża.    
Całe miasto warte jest grzechu, czyli odwiedzenia go przynajmniej raz w życiu, Ale - jeśli ktoś pozna choć raz Paryż, wraca tu i wraca, bo zawsze ma się wrażenie, że nie wszystko się zobaczyło, że jest jeszcze to i tamto. Rzeczywiście, jest to przepiękne miasto a i historia dowodzi, że wzajemne flirty między Polską a Francją trwają nie od dziś a posiadają długą tradycję! Główną cechą Paryża, tego pępka Europy, jest jego różnorodność. Każda z jego dwudziestu dzielnic ma indywidualny charakter, jest inna od pozostałych, ale zawsze ciekawa! Polecam na przykład spacer po Dzielnicy Łacińskiej, która obejmuje całą część lewego brzegu Sekwany – jest to niby tylko skupisko wielu gmachów uniwersyteckich Sorbony, ale tu właśnie narodził się silny prąd intelektualny lat pięćdziesiątych. Bulwar Saint Germain (Są Żermę), gdzie w kawiarniach przesiadywali intelektualiści, Sartre (Sartr) flirtował z Simone de Beauvoir (Simon de Bowłar) a rzesze studenciaków biegały po sąsiadujących uliczkach, jak i krzyżujący go bulwar Saint Michel (Są Miszel) – to są miejsca kultowe, bez których Paryż nie byłby Paryżem. Istnieje tu masa wykwintnych restauracji, barów i kawiarni i cała sieć tanich restauracyjek greckich, wypełnionych co wieczór przez poszukujących wrażeń i żądnych posmakowania prawdziwej paryskiej atmosfery turystów. Francuzów tam spotkacie niewielu – Paryż, śladem innych wielkich metropolii, posiada tylko niewielki procent autochtonów. Większość jego mieszkańców to przybysze, nie tylko ci którzy przyjechali za chlebem, ale masa ludzi z całego świata, dla których mieszkanie w tym mieście jest sprawą świadomego wyboru własnego miejsca na życie.
Dzielnica Łacińska była bardzo modna przez długi czas. Potem najmodniejszą dzielnicą przez kilka dziesiątków lat były Hale. Stare paryskie hale targowe, brzuch Paryża, gdzie nocami odbywały się wszelkie hurtowe transakcje mięs, ryb i warzyw, dowożonych codziennie z całej Francji – okazały się zbyt ciasne na apetyty mieszkańców, więc w miarę gwałtownego powiększania się ich liczby trzeba było przenieść ten handel pod Paryż. Hale wyburzono, a na ich miejscu zbudowano park, pod którym kryje się kilkupiętrowe – w głąb ziemi – centrum handlowe z kinami, basenem i restauracjami. Tłumy widzów przychodzą tu na spektakle teatralne, na zakupy – zwłaszcza w okresie soldów – i po prostu, by pospacerować w modnym miejscu. Otwarte w pobliżu hal Centrum Sztuki Współczesnej, czyli Centrum Pompidou (Pompidu), zwane popularnie Beaubourgiem (baburgiem), zwabiło nową rzeszę klientów i przyczyniło się do zwiększenia popularności i mody na tę dzielnicę. To tu należało bywać, znać zarówno stałe kolekcje jak i czasowe wystawy, tu się jadało, tu słuchało koncertów – jednym słowem, była to niewątpliwie najmodniejsza dzielnica Paryża.
Po modzie na Dzielnicę Łacińską i modzie na Hale, przyszła moda na Bastylię. Przed wybudowaniem nowego, imponującego nowoczesną architekturą i szczególnie nienaganną akustyką dla każdego widza budynku Opery, dzielnica Bastylii znana była jako obiekt historyczny - tak, tu przecież miała miejsce kulminacja Wielkiej Rewolucji Francuskiej 1878 roku. Tu w imię Wolności, Równości i Braterstwa wyzwolono triumfalnie dwóch czy trzech opryszków – no cóż, nie czepiajmy się detali, przecież liczy się symbol. Moda spada na nas jednak nie zawsze dokładnie wiadomo, z której strony i musimy się jej poddać! Potem raptem, ni z gruszki ni z pietruszki paryżanie zainteresowali się dzielnicą Oberkampf, która wzięła swą nazwę od małej, niepozornej uliczki. Położona centralnie, ale niczym się nie wyróżniająca, pełna drobnych rzemieślników, którzy od dawna z trudem wiązali koniec z końcem. No bo kto jeszcze oddaje buty do zelowania, skoro nowa para kosztuje tyle samo? Kto używa pralni? Po co komu usługi krawieckie, kto wreszcie i po diabła kupuje węgiel w środku miasta? „Cafe – charbon” ‘(kafe szarbą) czyli malutka, stara rudera w której sprzedawano węgiel na wagę a przy okazji można było wypić kieliszek wina czy zjeść kanapkę tak zeszła na psy, że właściciel postanowił zarzucić sprzedaż węgla. Odmalował własnoręcznie lokalik na brudno czerwony kolor i zmienił jego przeznaczenie na kawiarnię. W Paryżu istniało już ich kilkaset, czemu raptem ta właśnie stała się miejscem pielgrzymek żądnych poznania najmodniejszego miejsca tłumów? To moda! Po „Cafe charbon” ‘(kafe szarbą)  sąsiadująca z węglarzem pasmanteria zmieniła profil na restauracyjkę, drukarnia stała się pijalnią herbat a szewc okazał się autorytetem w prowadzonym przez siebie ośrodku degustacji win. Jeden, potem drugi bar, jedna i druga sala spektakli i koncertów muzyki współczesnej i elektronicznej, potem lekcje salsy w pobliskim barze kubańskim, otwierane jedne po drugich restauracje i bary prześcigające się pomysłowością w urządzaniu swych barokowych wnętrz – oto recepta na ściągnięcie tłumów! Ostatnio moda przesuwa się jeszcze dalej na wschód Paryża, do dzielnic do niedawna jeszcze zakazanych, takich jak Menilmontant (menilmątą) czy Belleville (Belwil). Dzielnice to niezbyt drogie, popularne, zamieszkałe – jak Belleville (Belwil)– głównie przez chińczyków, ale które przez swoją autentyczność i wyjątkowość stają się kolejnymi hitami. Należy tam bywać i bratać się z tłumem kolorowych sprzedawców, będąc ubranym „cool” i zachowując się „na luzie”. Ale – jeśli wolicie wytworną, nienaganną elegancję Champs Elysees (Szą zelyze), jeśli lubicie zwiedzać miasto z perspektywy wodnej przejażdżki statkiem, jeśli chcecie poczuć  zgiełk paryskiego tłumu na Wielkich Bulwarach,  przespacerować się po obu wyspach, obejrzeć spektakl w mitycznym „Moulin Rouge” (Mulę Ruż), seksownym „Crazy Horse” czy spektakularnym „Lido”- udajcie się do Paryża, tego pępka Europy a może nawet i świata, z biurem podróży „Lekier”!

Paryż – miasto miłości. Mekka artystów, centrum szyku i mody. To pierwsze skojarzenia, gdy myślimy o stolicy Francji. Niektórzy mówią, że Paryż to słowo jak iskra, wyzwala w nas marzenia, pragnienia i tęsknoty. To zarówno mit, który żyje w naszej wyobraźni, jak i rzeczywistość. Miasto, które działa jak magnes, a kto raz przyjechał do Paryża, przyjeżdżać będzie zawsze.

Cytując słowa bohatera dramatu polskiego pisarza epoki oświecenia Juliana Ursyna Niemcewicza: „Ten sobie ubliża, kto ma za co, a nie chce przyjeżdżać do Paryża”. Zresztą - już w XVI wieku  cesarz Karol V powiedział, że „Są miasta, które są tylko miastami, natomiast Paryż jest całym światem”.

Ponoć urodzić się w Paryżu, to być dwa razy Francuzem. To dlatego nawet niewielkie mieszkanko, nawet dwudziestometrowe, ale w Paryżu, to marzenie wielu Francuzów. Choć chyba jeszcze bardziej cudzoziemców.
Paryż ma 20 dzielnic. Można powiedzieć, że ich numeracja rozwija się jak domek ślimaka zgodnie z ruchem wskazówek zegara. W samym środku mamy więc pierwszą dzielnicę, jest ona najmniejsza, to tak zwana dzielnica historyczna, królewskie serce Paryża. Dzielnica numer 2 to dzielnica prasy – swoje redakcje mają tu znane na cały świat pisma Le Figaro, czy Le Monde (le Mąd). Dzielnica numer 3 to obszar renesansowych pałaców, dzielnica numer 4 to dzielnica żydowska, numer 5 łacińska, czyli uniwersytecka. W szóstej najwięcej jest urokliwych restauracji. W dzielnicach skrajnie oddalonych od centrum, 19 i 20  dawne dzielnice przemysłowe, mieszkają emigranci z Afryki Północnej. Najbardziej eleganckie dzielnice to 6, 7 i 16. By kupić tam jakiekolwiek lokum, trzeba zapłacić 12 tysięcy euro za metr kwadratowy.

Pierwszym oficjalnym źródłem naukowym na temat powstania Paryża jest pisemna wzmianka z okresu Juliusza Cezara. Napisał on o osadzie celtyckiego plemienia Paryzjów o nazwie Lutetia (LUTECJA) Był to rok 52 roku przed naszą erą Rzymianie toczyli ciężkie walki z miejscowymi plemionami. Powstanie młodego galijskiego arystokraty – Wercyngetoryksa objęło niemal cały obszar dzisiejszej Francji. Zbuntowali się również właśnie Paryzjowie. Przez to wódz, Camulogenus [Kamulogenus] był pierwszym znanym nam Paryżaninem. Cezar wysłał swojego najlepszego dowódcę Labienusa by zajął Lutecję. Gdy miasto zostało zdobyte przez jego wojska, Cezar pozostawił tu swojego namiestnika. Dodatkowo ustanowił w tym miejscu zgromadzenie Celtyckich Paryzjan.

Po celtycku miasto nazywało się Lukotekia i miało to oznaczać „miasto wśród wód”. Paryzjanie byli wówczas głównie rybakami i pływali na łódkach. Gdybyśmy spojrzeli na wyspę Cité [Sity] z lotu ptaka, to przekonalibyśmy się, że również ona przypomina statek.
Stąd herb Paryża – statek na lazurowych falach Sekwany.

 


 


 

 

 

Szukasz miejsca na weekendowy wypad pełen niesamowitych wrażeń? Zawsze marzyłeś o zobaczeniu Disneylandu? Może masz ochotę na spacer po Polach Elizejskich, obiad  na szczycie Wieży Eiffla, a kolację na Montmartre ? Nic trudnego – skontaktuj się z nami! Weekend w Paryżu najtaniej, a moze tydzien w Paryżu. Lekier France Tours licencjonowane biuro podróży, touroperator francuski. Od 26 lat specjalizuje się w wycieczkach do Paryża. 

 O NAS MAPA STRONY KONTAKT FAQ AFILIACJA INFORMACJE DLA TURYSTY

Nasz profil Google+

Design and powered by Welcome magement systems

 

© LekierFranceTours 2015